Myślę że nigdy nie widzieliście czegoś tak pięknego, a za razem tak strasznego.
Piękny motyl - paź królowej, postanowił wybrać się w podróż. Opuścił swój dom. Poruszał się z gracją, delikatnie trzepocząc skrzydłami. Wyglądał jakby tańczył na balu, w żółtej sukni z czarną podszewką, nieśmiało wychylającą się podczas ruchu.
I w tedy pojawiła się lawina. Lawina, a właściwie cios . I tak zaczęła się nie równa walka. Ni stąd, ni zowąd przed motylem wyrosłą sieć. Duża, ale praktycznie niewidoczna.
Motyl nie miał szans. Krzątał się nie wiedząc, co się właściwie stało. A pajęczyna coraz bardziej owijała się i przyklejała do skrzydełek. Po chwili było po wszystkim. Owad zrezygnował. Poddał się.
Ale to nie było tak bardzo okrutne. Nie w t y m świece. Tutaj jest inaczej. Tutaj wszyscy jesteśmy sami. My, nastolatki. Rodziców nie ma już od dawna. Nie chcieli nas.
Po historii z motylem straciłam trochę humor. Obróciłam się i poszłam w moje magiczne miejsce. Staw schowany za drzewami. Niewidoczny. Idealny. Ciche i spokojne miejsce o którym wiedziałam tylko ja. Potrafiłam siedzieć tam godzinami. Wpatrywać się w błękitne niebo i jego odbicie. Szum wody niezwykle mnie uspokaja i wycisza.
Chyba nie dogadywałam się z innymi. Przynajmniej tak mi się wydaje. Już wiele razy dali mi do zrozumienia że nie zamierzają się ze mną zadawać.
"Czy ja coś zrobiłam?"
Odkąd świat się zmienił wszystko stało się inne. A ja często tęskniłam za życiem przed Odrodzeniem. Jedyne co się nie zmieniło to to, że przedtem i tak nikt się mną nie zajmował. Nie interesował się mną.
Poza tym cały świat i natura jest inna. Większość roślin przeszła mutację, a zwierzęta bardzo się płoszą. Zmiana je przestraszyła. Nie zbliżają się do nas, dlatego można tu zobaczyć tylko mnóstwo owadów (tych, które nie zmutowały, bo chyba nikt nie chciałby zmierzyć się z pasikonikiem-gigantem) oraz czasem pojawiają się tu nieliczne ptaki.
Kwiaty są wielkości drzew, a drzewa tworzą mury obronne. Chronią nas, a jednocześnie więżą. Za mur wychodzą tylko najstarsi. Ci, którzy mają po siedemnaście lub osiemnaście lat. Ja będę mogła wychodzić dopiero za jakieś cztery lata. Wszyscy twierdzą że po drugiej stronie jest niebezpiecznie, ale to mnie zawsze intrygowało. Mimo to jeszcze nie próbowała tam zaglądać.
Kwiaty są wielkości drzew, a drzewa tworzą mury obronne. Chronią nas, a jednocześnie więżą. Za mur wychodzą tylko najstarsi. Ci, którzy mają po siedemnaście lub osiemnaście lat. Ja będę mogła wychodzić dopiero za jakieś cztery lata. Wszyscy twierdzą że po drugiej stronie jest niebezpiecznie, ale to mnie zawsze intrygowało. Mimo to jeszcze nie próbowała tam zaglądać.
Ten Ogród jest bezpieczniejszy. Ogród. Nasza osada. Nasz dom.